Druga w nocy. Nie śpię. Myślę? Hmmm i to jeszcze jak. Od jakiegoś czasu nie o sprawdzianach czekajacych mnie za parę godzin. Parę rzeczy uległo gruntownym zmianom.
Brak przedstawienia może się okazać zaletą, co się z resztą okaże... śmietnik ten ma zawierać myśli wypychające się na powierzchnię Ziemi jadnak z jakiegoś powodu, niewypowiedziane. Nikogo nie zachęcam, nie odstraszam.
Powitanie niechciane, jednak jakieś wypadło, cóż nieważne. Druga w nocy, ja myślę, tykający obok zegarek niesamowicie mnie wkurza (zaraz znowu wrzucę go do jakiejś szafki byle tylko usłyszeć ciszę), a pies leżący pod drzwiami zaczyna się kręcić, pewnie widząc światło komputera. Cudowny wynalazek zapewniający komunikację wypełnioną ciszą. Ideał.
Dzień, gdyby nie początek i kochana, zwariowana IIc, zostałby spisany na straty. Ale nie został, chociaż tylko małe fragmenty są warte zapisania w mojej niebieskiej głowie. Bardzo pozytywnie zaczęty, zakończony bardzo ponuro, wręcz refleksyjnie. Ponieważ refleksje, które rodzą się u mnie nie zwiastują niczego dobrego (zwłaszcza o tej godzine), pójdę sobie. Spać. Jak każdy nudny człowiek idący do szkoły nastepnego dnia.
Żegnam się. Na razie z ciszą. Potem się zobaczy. Na uśmiech się nie zdobędę, ale kto wie co przyniesie przyszłość...może nawet uśmiech u ponurej pesymistki?
wtorek, 24 marca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
hmm :) Ania...jak zawsze mądra miła romantyczna z delikatną nutką...ironii a zarazem miodowej słodyczy:)
OdpowiedzUsuńTy pewnie nie pamiętasz ale ja owszem:):*
szczęścia:)
Skoro już mnie pozbawiasz anonimowości to zrób to też ze sobą ;) bez ujawnienia nie mogę nikogo pamiętać.
OdpowiedzUsuń