czwartek, 30 kwietnia 2009

Tym razem ja uciekam.

"Mars wita was...", czyli witaj zielona Ukraino. Albo jakoś tak.

5 dni w Barze, sławnym z wyzwoleńczej oczywiście konfederacji, odcięta od świata. Jakby się zastanowić to odcięcie od świata jest dobre czasami. Ale raczej, gdy ma coś wspólnego ze snem. To tutaj, nie ma. Jak to mówią- jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. No więc mam tą Ukrainę. Trzeba ją wykorzystać. Tyle, odjazd za... 4h 39 min.

Pojechła śpiewać i mącić. Nie życzyć powodzenia, nie chcę pecha.

Do pobáczennia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz