Pojechałam podbić Bałtyk, a w efekcie to moje serce zostało podbite. Przez Morze ma się rozumieć. Zakochana w falach, plaży i nadmorskim zachodzie Słońca powróciłam, niemalże triumfalnie. Chciałam zostać i wracać i jednocześnie. Aktualnie szkoda mi, że nie zostałam i cieszę się, że wróciłam. Cała ja? Być może. Międzyzdroje piękne, ciekawe czy taka się też okaże Warszawa. Szalona? Oby. Nie wiem w kogo się zamieniam, kim się staję. Ale nie mowię, że mi się to nie podoba. [uśmiech]
Ktoś mnie próbuje zmieniać. Nie wiem dlaczego się to udaje, w każdym razie nie mam tego za złe tym osobom. Prawie na życzenie (niejednokrotnie wymuszenie!) staję się optymistką. Straszna przepaść jest między pesymizmem a optymizmem. Powinnam przedtem przejść przez realizm jak mi się zdaje, ale ok, nie wtrącam się do metod pracy. Życzę tylko powodzenia. Macie optymiści pomoc w postaci pory roku. Muszę przyznać, że pogoda nadal na mnie niesamowicie działa. Pewne rzeczy chyba nigdy się nie zmienią. Odżywam, słodzę, odpoczywam od tamtej siebie. Być może to świetna okazja do zmian. Ale jak mówiłam na razie biernie się poddaję. Wczorajsze "róbta ze mną, co chceta" mnie urzekło xD. To ja też się podłączam. Ja sobie tylko w tzw międzyczasie wyhoduję różki. [uśmiech] Nie czerwienię się [wcale].
Ponieważ dzień bez narzekania byłby dniem straconym, powiem, że za gorąco jednak jest. Rozpuszczam się trochę. Niebieska plama ze mnie zostaje, aha no i ważne- poszukuję trutki na motyle.
W głowie brzmi mi ciagle zdanie z dzisiejszego snu- "tylko nie bierz tego na poważnie..." ~~ no więc nie biorę. Tak jest łatwiej [czyżby?], wygodniej i weselej. Jeśli popełniam błąd, to z dwojga złego lepiej w tę stronę. Co ma być to będzie...? Raczej niech się dzieje co chce.
Podsumowując-
"Naprawdę jaka jestem, nie wie nikt..."
Bardzo uśmiechnięto- niebieskie Bye Bye.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz