poniedziałek, 29 czerwca 2009

Tak jakoś... inaczej? Bynajmniej nie źle inaczej. Nic się niczego nie trzyma, jednocześnie się zazębiając. Pozytywnie dziwnie. I niewiarygodnie. Staram się wierzyć, że to właśnie jest rzeczywistość, ale nie do takiej przywykłam. Ta nie jest szara, wręcz przeciwnie- błyszczy wszystkimi kolorami tęczy, aż daje po oczach. Jednak... nie mrużę ich. Dlaczego? Nie wiem. Pewnie podświadomie staram się zapamiętać to co dobre. I przyjemne. Tak jak kiedyś, pewne słowa nabierają nowych znaczeń. Przysłówek 'słodko' jest idealnym przykładem. Nadużywam go ostatnio. Świetnie opisuje pewne aspekty życia i prozaiczność przyziemnych słodyczy. [uśmiech] Zapewne tylko ja wiem o co chodzi, ale dobrze mi z tym. Stan permamentnego szczęścia jest zdaje się na wyciągnięcie ręki. Ale ja wolę czekać. Ponownie pozwalam czasowi zwyczajnie płynąć i działać za mnie. Oczywiście istnieje możliwość, że ja także działam, ale podświadomie. Moja podświadomość tak jak wyobraźnia nie ma końca, więc wszystko jest możliwe. W każdym razie, co złego to nie ja. Czy raczej powinnam napisać co złego to wszystko ja, w takim razie? [uśmiech diablicy]. Tak właśnie, diabłem wcielonym zostałam nazwana. Jako że nie do końca mija się to z prawdą, tak już zostało. Nie powiem, że mi się podoba, bo... nie powiem.

Pojechałam podbić Bałtyk, a w efekcie to moje serce zostało podbite. Przez Morze ma się rozumieć. Zakochana w falach, plaży i nadmorskim zachodzie Słońca powróciłam, niemalże triumfalnie. Chciałam zostać i wracać i jednocześnie. Aktualnie szkoda mi, że nie zostałam i cieszę się, że wróciłam. Cała ja? Być może. Międzyzdroje piękne, ciekawe czy taka się też okaże Warszawa. Szalona? Oby. Nie wiem w kogo się zamieniam, kim się staję. Ale nie mowię, że mi się to nie podoba. [uśmiech]

Ktoś mnie próbuje zmieniać. Nie wiem dlaczego się to udaje, w każdym razie nie mam tego za złe tym osobom. Prawie na życzenie (niejednokrotnie wymuszenie!) staję się optymistką. Straszna przepaść jest między pesymizmem a optymizmem. Powinnam przedtem przejść przez realizm jak mi się zdaje, ale ok, nie wtrącam się do metod pracy. Życzę tylko powodzenia. Macie optymiści pomoc w postaci pory roku. Muszę przyznać, że pogoda nadal na mnie niesamowicie działa. Pewne rzeczy chyba nigdy się nie zmienią. Odżywam, słodzę, odpoczywam od tamtej siebie. Być może to świetna okazja do zmian. Ale jak mówiłam na razie biernie się poddaję. Wczorajsze "róbta ze mną, co chceta" mnie urzekło xD. To ja też się podłączam. Ja sobie tylko w tzw międzyczasie wyhoduję różki. [uśmiech] Nie czerwienię się [wcale].

Ponieważ dzień bez narzekania byłby dniem straconym, powiem, że za gorąco jednak jest. Rozpuszczam się trochę. Niebieska plama ze mnie zostaje, aha no i ważne- poszukuję trutki na motyle.

W głowie brzmi mi ciagle zdanie z dzisiejszego snu- "tylko nie bierz tego na poważnie..." ~~ no więc nie biorę. Tak jest łatwiej [czyżby?], wygodniej i weselej. Jeśli popełniam błąd, to z dwojga złego lepiej w tę stronę. Co ma być to będzie...? Raczej niech się dzieje co chce.

Podsumowując-
"Naprawdę jaka jestem, nie wie nikt..."


Bardzo uśmiechnięto- niebieskie Bye Bye.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz