Zapomniane. Zaniedbane. Zakurzone.
Nawał myśli, zajęć? Był, przeszedł, przyjdzie. Ciężki wrzesień dobiega końca. Takie się dziwne rzeczy działy. Nie ma już zasad, ale są. A z tym, że ich nie ma, stają się mocniejsze. Zapewne do czasu, ale można powiedzieć na daną chwilę? Żeby po chwili zmienić zdanie? [Chociaż podobno zmienność jest nieodłącznym dodatkiem do płci pięknej ;)]
Moja kobieca intuicja zawiodła mnie, by potem sprawdzić się w tym samym temacie. Nie wiem już czy się mylę i czy wiem cokolwiek o tym, co robię.
Idę naprzód. Nastał czas [ponurego czasem] realizmu. Optymizm zamarł gdzieś i porasta kotami z kurzu byle tylko nie ułatwiać. Mimo to uśmiech się pojawia. Nastroje tak typowe, jednak wracają do tego dobrego. Cieszy mnie to, że cieszą mnie małe rzeczy. "Proste przyjemności, codzienne radości." :) Ludzie, nawet o tym nie wiedząc, mają w tym spory udział. I chwała im za to, bo nawet jeśli nie z radości, to do kogoś się będę uśmiechać.
Chroniczny Brak Endorfiny [dziwnie splatający się w czasie ze spadkiem cukru] uzupełniam niezliczoną ilością czekolady i rozmową. O niczym i o wszystkim [chociaż bardziej o niczym], poprzetykaną emotikonami, które pozornie nic nie znaczące, czasem nabierają mocy niemalże magicznej [z zaznaczeniem na niemalże i cudzysłowem przy magii]. Dwa zwykłe znaczki mogą przez ułamki sekund zmienić moje chwilowe nastawienie.
***
Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ale co jeżeli to aktualnie jedyne źródło wody, kamieni, czy czegokolwiek nam potrzeba...? A co jeśli nauczeni doświadczeniem zdołamy popłynąć pod prąd...? Nie próbować???
***
Najlepszego niedawnym jubilatkom, tym nawiedzonym i tym mniej, tym dalej i tym bliżej. Zmian na lepsze. :* !
Bye. Snów wymarzonych i spełniających się.
poniedziałek, 28 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz