sobota, 11 lipca 2009

The NOT real reality...


Jestem cała jakby mgłą zasnuta. Pozbawiona żywych kolorów. Zblakły? Czy może wcale ich nie było? Nie wiem co jest prawdą, rzeczywistością. Chwilowo odczuwam, że chciałabym wiedzieć, chociaż oszukuję się, że nie. Wprawiam się w okłamywaniu samej siebie. Nie jest źle, ale nie jest inaczej. Nie wiem gdzie się podziały te wyraźne kontury tych kolorowych dni. Jestem tu w przenośni, ale nie chcę sama się nią stać. To "dziwnie" jest jakby mniej pozytywne. Czy moze tylko mnie się tak zdaje? Wolę nie pytać, jak zawsze. Pozostając w zawieszeniu, zaczynam myśleć. Negatywnie. (!)

Nie idę do przodu. Wszyztko razem ze mną stoi w miejscu. Czy się cofam? Nie mnie to oceniać. Trwam w etapie autodestrukcji [dziecko szczęścia -> auć], zastanawiam się czy to działa też na te "wyższe" aspekty życia. ...

Stolica hmmm jak stolica, ale towarzystwo jak Towarzystwo. Mieszczuch we mnie miał niemałą radochę z wysokich, szklanych budynków. Niemalże dotknęłam Pałacu Kultury, jechałam metrem (!) i zwiedziłam najbrzydszy na świecie ogród botaniczny. I tym podobne, jak to mówią. Czy tęsknię? Owszem. I nie nadążam trochę za sobą. Tym razem wcale nie chciałam wracać [kłamstwo]. A teraz sama nie wiem czy bardziej chcę żeby mnie znowu nie było, czy [zaskakujące] żebym była. I już nie na wszystko mam sposób.

Zbieram ostatnimi czasy sporo nowych doświadczeń, oby tylko nie nastąpił przesyt. Wiem jak to jest prawie zemdleć, marzyć ja jawie, nawet jechać metrem (!) i różne inne.

Zimno jest i to jakby w dwóch wymiarach.
Złamałam zasadę "nigdy" (nazwaną tak nie przeze mnie) i nie wiem czy żałuję. Nie przyniosło to korzyści, a mnie się już nudzi czekanie na rezultaty, czy moze efekty. Ogólnie też mi się nudzi, co w sumie samo w sobie złe nie jest, ale z tej nudy różne głupie rzeczy się robi czasem [diabelski śmiech].

Wczorajszy samotny [czemu to dziwi???] spacer był bardzo owocny w myśli. Otóż się ich właśnie pozbyłam, ciekawe czy mi to pomoże porzucić tą oczywistą diagnozę, którą sobie sama wystawiłam. OBY! Może jego końcówka [zdecydowanie NIEurocze zmoknięcie] powinna mnie otrzeźwić. W razie czego zrobię powtórkę z rozrywki [o tak, zdecydowanie rozrywki xD]i się przekonam.

Bardzo odpoczynkowo. Nużąco. Powrotowo.
再見 -> Zài jiàn